tajemniczka

ani z zimna, ani z goraca...

za powstawanie guzkow odpowiadaja:

złe nawyki żywieniowe i nieodpowiednia dieta nie zawierająca właściwej ilości włókien pochodzących z warzyw i owoców
niedostateczna ilość płynów
zbyt mało ruchu i brak aktywności fizycznej
długie pozostawanie w pozycji stojącej lub siedzącej
praca wymagająca dużego wysiłku mięśni
długotrwałe i częste zaparcia (zwiększony wysiłek podczas parcia na stolec)
ciąża i poród
podeszły wiek (zanikają wówczas elementy elastyczne tkanki łącznej w warstwie podśluzowej odbytnicy)
niektóre zmiany chorobowe, takie jak obecność dużych guzów w jamie brzusznej i miednicy mniejszej, marskość wątroby (w 30% przypadków)
biegunki
częste wymioty
niewydolność serca
nadciśnienie tętnicze
rak odbytnicy
wrodzona słabość mięśni zwieracza odbytu.

http://hemoroidy.info.pl//?section=patient...on=suffer&id=23

Bobis ma prawdopodobnie nowotwór nieżłośliwy, ma takie guzy w odbycie, jak byłam w piatek u weta na szczepienui spytałam co to sa te gużki, narazie muszę wykastrowac Bobisia, w poniedzailek o godzinie 11 zapisąłam go na kastracje. Pózniej bedzie pobrany wymaz i dowiem się co to za nowtówr. Trzymajcie w poniedzlake mocno kciuki.

No to ja jeszcze dodam finał. Ponieważ Jazonek na początku drogi jest a Maxio na końcu.

Maxio moje ma problemy z tymi zatokami już długi czas tzn jakieś 2-3 lata. Ostatnio przeszło to w stan przewlekły, czyli trzeba było co 3 dni oczyszczać.
Dla mnie nie wykonalne. W końcu wylazł guz na odbycie, ropiejący. Owrzodzenie paskudne sięgające aż do jajek. Maxa czeka kastracja i wycięcie tego guzka. Może uda mi się zrobić fotę, chociaż on nie daje sobie tam zajrzeć nawet.
Co ciekawe psio moje nigdy nie miało problemów z koopami.
Podobno wszystkiemu winne hormony.

Bosie dbaj więc o jajeczka, doopkę i te zatoki Jazona jak o własne, żeby nie było takich problemów jak ma Max. ;-)

Właśnie wróciłam ze spaceru z psem i jestem troszkę zaniepokojona... ponieważ zauważyłam, że tuż przy odbycie.. jest guzek.. w miejscu guzka nie ma sierści, skóra jest różowa... wygląda to jak opuchlizna, ale w dotyku jest twarde... i przy próbie dotknięcia Anuka ucieka.. co znaczy, że pewnie ją boli... Guzek ma ok 1-1,5 cm średnicę... Nie wiem co to jest niby objawów choroby nie ma. Apetyt jest, apatii brak, załatwia się w porządku, kupki też ok.... Już 2 dni temu zauważyłam, że gryzie/ liże się w okolicach odbytu... pewnie jej to przeszkadzało... ale guzka dzisiaj dopiero zauważyłam.
Czy ktoś może coś zasugerować? co to może być? jutro i tak miałam iść do lekarza, odrobaczyć psa... przy okazji i o to zapytam.. Ale przy takich objawach może powinnam pomyśleć o jakiś dodatkowych badaniach? -krwi? Nie chciałabym aby diagnoza była taka jak ostatnio... czyli pani dała zastrzyk Anuce nie mówiąc mi co to, i jakie mogą być skutki... po czym pies zesikał nam się w domu- bo dostała sterydy... a ja natychmiast pojechałam do innego lekarza... bo nie wiedziałam co się dzieje. Nie mam zaufania do weterynarzy, nie mam w Częstochowie takiej lecznicy gdzie nie musiałabym się martwić o diagnozę.

Witam,
Kastracja jest jak najbardziej wskazana, tym bardziej, że spora część guzków w okolicy odbytu jest hormonozależna i usunięcie jąder pozwala uniknąć ew.wznowy takich nowotworów.
Obecność jądra wnętrowskiego (tzn. tego które pozostało w jamie brzusznej) jest związana ze zwiększonym ryzykiem rozwinięcia się zmian nowotworowych i zaburzeń hormonalnych. To ryzyko rośnie z wiekiem wiec warto wykonać ten zabieg jak najszybciej.
Ze względu na problem z guzami odbytu i wiek psa doradzałabym całkowitą kastrację czyli usunięcie i jądra z jamy brzusznej i położonego prawidłowo - pomoże to ustrzec psa przed wznową guza odbytu i problemami z przerostem prostaty.
Po samym zdjęciu trudno ocenić co dzieje się ze skórą Pani psa: w ten sposób mogą objawiać się bardzo różne problemy min. zaburzenia hormonalne.
Pudelki są zwykle długowieczne, nie raz dożywają 16-18lat, więc 9letni pudelek to nie jest jeszcze bardzo stary pies
Pozdrawiam i namawiam na (całkowitą) kastrację pieska

Byłyśmy wczoraj u veta. Zbadał i nie wyczuł żadnego guza, brzuszek też nie wzdęty i bez żadnych zmian. Podał antybiotyk i przedstawił trzy wersje;
1.zakażenie układu pokarmowego
2. coś kaleczącego co mogło być w karmie, utkneło w odbycie i dlatego jest krew
3. guzek/hemoroidy odbytu
Za tydzień kazał przyjść.

Witam!
Moj 10letni jamnik od okolo 4 miesiecy ma problemy z wyproznianiem sie. Czesto mimo wielu prob nie moze sie zalatwic, a jesli juz sie zalatwia to z wielkim trodem. Co ciekawe te problemy pojawily sie nagle. Myslielismy na poczatku ze zmiana diety cos pomoze. Wowczas otrzymywal karme Dog Chow dla psow doroslych. Postanowilismy mu zmienic diete i od tamtego momentu otrzymywal tylko gotowane jedzenie (tzn. ryz lub makaron, duzo warzyw i chude mieso) niestety zmiana jedzenia nie byla az tak efektywna jak sie spodziewalismy, aczkolwiek zauwazylismy postep. Udalismy sie do weterynarza (os.Zlotej Jesieni w Krakowie) lekarka zaradzila jogurty z otrebami (ja zareagowalem na to bulwersujaco bo przeciez pies nie trawi laktozy a jogurt moze dodatkowo obciazyc przewod pokarmowy pieska). Pomimo mojego zdania rodzina zaczela karmic psa jogurtami. Niestety jogurty tez nie pomagaly. Przy nastepnej wizycie u weterynarza przy okazji zabiegu sauracji jamy ustnej poprosilem weterynarz o wycisniecie gruczolow przyodbytniczych. Po tym zabiegu piesek zaczol troche lepiej sie zalatwiac ale i tak po 4 dniach znow mial problemy z wyproznianiem. Nastepnie przy okazji wyjazdu na wakacje znow musielismy przestawic psa na sucha karme. Postanowilismy sprobowac cos lepszego i dawalismy mu Royala dla jamnikow, dodatkowo dajemy mu wywar z zaparzonego sproszkowanego siemienia lnianego. Zauwazylem rezultaty, mysle ze siemie lniane cos pomoglo bo pies latwiej juz sie wyproznial. Ale po jakims czasie znow pojawily sie zaparcia/trudnosci z wydaleniem. Juz od jakiegos czasu u psa zauwazylem pewna wade i dopiero teraz doszedlem do wniosku co moze byc przyczyna tych problemow. NIE dieta ale przepuklina. Mianowicie u pieska przy gwaltownym wysilku typu wyproznianie sie czy szczekanie pojawia sie wypuklosc z lewej strony odbytu. Taki jakby guzek jest wyczuwalny i widoczny. Wykluczylem guza nowotworowego bo pies nie oddawal nigdy zakrwawionego kalu, nie boli go. Podejzewalem rowniez zapalenie gruczolow odbytniczych aczkolwiek to tez uznalem za malo prawdopodobne. Nie jestem lekarzem weterynarii i nie sposob zebym go zastepowal, ale po tylu wizytach w gabinecie weterynarze nie umieja zdiagnozowac przyczyny zaparcia...to co to za weterynarze? Jesli moja diagnoza jest prawidlowa to wypadaloby niezwlekajac poddac psa operacji, bo przepuklina jak wiem moze doprowadzic do powazniejszych schozen. Jesli ktos moze mi cos doradzic to bardzo prosze. Jak mialaby wygladac operacja odblokowania przepukliny? Czy czesto zdarzaja sie nawroty po operacji? Jak wyglada sprawa kastracji, czy to tez bedzie konieczne? Czy dodatkowo stosuje sie jakas terapie farmakologiczna? Czy przeprowadzal ktos w Krakowie taki zabieg? Jak tak to u jakiego lekarza, gdzie? Bardzo prosze o wskazowki. Z gory dziekuje za pomoc!
Pozdrawiam!!

Kuba,

Po pierwsze, bardzo Ci współczuję. Niestety, wiele schronisk tak robi - bagatelizują problemy psiaków, byle tylko wypchnąć je do jakiegoś domu... Dlatego ja od początku podejrzewałam, że ta sunia jest sporo starsza niż te lata, ile jej dawali. No ale to już nieważne. Teraz ważne jest to, co można zrobić, żeby Tobie i jej pomóc.

Więc najpierw katalog problemów. Ja widzę, z Twojego opisu, dwa potencjalnie bardzo poważne i dwa stosunkowo poważne. Te dwa bardzo poważne to:

1. Nowotwory sutków, które muszą być zoperowane, jeśli tylko stan zdrowia suni na to pozwoli. Trzeba sobie zdawać sprawę, że ok 50% takich nowotworów w ogóle nie jest złośliwa... Z pozostałych, tych złośliwych, wiele nie ma skłonności do przerzutów poza gruczoły mlekowe - więc jak się te usunie, to po problemie. Tak więc te guzki mogą, ale nie muszą, być poważnym problemem. RTG płuc stwierdziłoby, czy są przerzuty do płuc, a USG jamy brzusznej- czy są przerzuty do innych narządów. Ja podejrzewam, że ona ma je już od dawna, więc jeśli nadal są tylko wielkości paznokcia, to to jest bardzo dobry znak. Znam wiele, wiele suk, które miały usuwane guzy (nawet moja Misia miała usuwany złośliwy guz sutka) i żyją sobie bez dalszych problemów długie lata.

2. Serducho. Z tego co wiem, to tak naprawdę bez echa serca i EKG niewiele można powiedzieć. Ja radziłabym konsultację z dobrym psim kardiologiem. Dodatkowo, z moich obserwacji wynika, że w Polsce diagnozuje się i leczy znacznie więcej wad serca u psów niż na zachodzie... Więc ja nie do końca ufam takim diagnozom, a już szczególnie diagnozom bez odpowiednich badań. Więc nie rozpaczaj jeszcze - moim zdaniem, trzeba psa lepiej zdiagnozować. Dopiero po dokładnej diagnozie będzie można stwierdzić, czy psa da się dalej leczyć operacyjnie na jej inne problemy, czy nie. Ale ja bym zgadywała, że się da, bo obecnie są dla psów dostępne narkozy, które sa bardzo dla serca łagodne.

Dwa pozostałe, trochę mniej poważne problemy, to zęby i ten odbyt. Kamień na zębach, nawet bardzo zaawansowany, zdejmuje się psom rutynowo - tyle że pod narkozą. Więc tu znów decyzja będzie zależała od stanu serca. Ale to nie jest poważny zabieg i znakomita większość psów, szczególnie starszych, ma lub powinna miec taki zabieg przeprowadzany. A co do odbytu, to nie potrafię Ci nic powiedzieć, bo po prostu nie mam z tym doświadczenia.

No to chyba zostają tylko te uszy... Zgaduję, że Kaśka da sobie z nimi radę w Opolu - tylko przywieźcie kaganiec na wypadek, gdyby Afra za bardzo protestowała.

A teraz do konkretów. Ja widzę tu dla Ciebie dwa problemy - finansowy i psychiczny. Z finansowym, myślę, że możemy Ci pomóc na rozmaite sposoby, ale jak - to będzie zależało od tego, czy Ty zdecydujesz dać sobie i Afrze szansę.

Piszesz tylko o jej zdrowiu - a jak z resztą? Jak ona się zachowuje? Robicie coś razem? Ma apetyt? Jak spędza dni? Bo tak naprawdę, bez diagnozy kardiologa, to po tym najlepiej można określić Wasze szanse...

Ja bym proponowała Wam zacząć od konsultacji u kardiologa. To będzie razem koszt ok. 100 zł i myślę, że uda nam się zebrać na to kasę wśród welshomaniaków. Po takiej konsultacji będziesz wiedział jaki jest tak naprawdę stan jej serca i czy nadaje się do dalszego leczenia. Również, pojedź z nią do Opola na "konsultację" z fuką - ona po pierwsze pomoże Ci ją doprowadzić do porządku, a po drugie, widziała już wiele psów w różnym wieku i stanie zdrowia, więc będzie mogła na ten temat też coś powiedzieć. Ja bym od tych dwóch rzeczy zaczęła i oparła dalsze postępowanie na wynikach tych konsultacji. Jeśli potem zdecydujesz, że nie chcesz Afry zatrzymać, to bardzo, bardzo bym Cię prosiła, żebyś nie odwoził jej od razu do schroniska, tylko dał nam czas na znalezienie jej jakiegoś innego miejsca. Oczywiście to będzie łatwiejsze po konsultacjach z kardiologiem i fuką, bo wtedy będziemy lepiej wiedzieć, czego suni potrzeba.

Trzymaj się, Kuba! Moim zdaniem, jeszcze za wcześnie, żeby się poddawać!