tajemniczka

Mój syn też intensywnie trenuje. Przez jakiś czas stosował tę odżywkę: http://www.naturell.pl/in...dukty&level2=21 . Masz tam sklep online.
Kiedy wyczytaliśmy w necie, że nadmiar soi w diecie mężczyzn może mieć negatywny wpływ na ich płodność, stwierdzilismy, że nie ma potrzeby nadmiernie ryzykować i syn przestał regularnie spożywać SOJAPROTEIN.
Nie walczymy z soją w pożywieniu, traktujemy ją jako jeden z dostawców białka, jednak nie podstawowy. Opieramy się na mięsie, rybach, przetworach mlecznych i jajkach. Oczywiście zabielam zupy, korzystam z roślin strączkowych, podaję dużo warzyw i owoców.
Syn jest cały czas szczupły ale niczym (oprócz diety) nie różni się od rówieśników, wyniki badań ma dobre, nie ma żadnych dodatkowych chorób. Czego i Tobie życzę.

Ks.Marek napisał:
Nie mogę znaleźć źródeł, ale czytałem i słyszałem o tym, że koncern Nestle posyłał pomoc humanitarną gdzieś do Afryki (żywność, mleko w proszku, odżywki, etc) która zawierała w składzie środki obezpładniające.

Jeśli z tymi środkami pozbawiającymi płodności to fakt, to można się zszokować zwłaszcza,że produkty z Nestle się jadło. Kto by pomyślał, że korporacje mają za nic głodujących w Afryce i robią sobie na nich wręcz pseudoeksperymenty pozbawiając ludzi płodności. Te koncerny powinny się zaczerwienić ze wstydu .

Ana, ja karmię tylko sztucznie od czasu kiedy Lukasz skończył mniej więcej dwa miesiące i włosy wypadają mi okrutnie.

właśnie znalazłam w necie wypowiedź eksperta na ten temat:
"Proszę zauważyć, że podczas ciąży włosy właściwie nie wypadają. Wiadomo jednak, że jakaś ich część powinna była wypaść. Kiedy po porodzie zmienia się gospodarka hormonalna, te właśnie "przetrwałe" włosy, zaczynają wypadać. I zaczyna się koszmar zapchanego odpływu wanny, bo proszę sobie wyobrazić ile włosów nie wypadło przez 9 miesięcy... tyle wypada niemal jednocześnie po porodzie. No, może nie następnego dnia, ale wypadanie zaczyna się po ok. 2 miesiącach i trwa zwykle do ok. 6 miesiąca. Nie przeczę, że włosy przerzedzają się, ale proszę wierzyć, że odrastają.
A związek z karmieniem? Podczas karmienia piersią dochodzi do zablokowania mechanizmów płodności, regulowanych w dużej mierze przez estrogeny. Niestety estrogeny też mają jakby funkcję trzymania włosa, więc im mniej estrogenów, tym gorzej dla włosów.
Nałożenie się tych dwóch elementów, powoduje, że włosy faktycznie wypadają.
Jednak naprawdę przestają, gdy rozszerza się dieta dziecka, czyli właśnie po 6 miesiącu - wielu kobietom wraca wtedy płodność, estrogeny ruszają i od razu widać poprawę.
Osobiście przechodziłam to 2 razy i 2 razy byłam pewna, że wyłysieję. Nie wyłysiałam, włosy odrosły i są nawet mocniejsze.
Witaminy, odżywki - bardzo proszę. Do łykanie skrzyp i pokrzywa. Na włosy szampon i odżywki z czarnej rzepy.
Pomysł by odstawić dziecko z tego powodu, rozumiem, bo wiem jaką grozę przeżywa się, znajdując wszędzie włosy, ale prawda jest taka, że włosy odrastają, a szansa wyposażenia dziecko we wszystko co najlepsze na tym wczesnym etapie życia, zostanie zaprzepaszczona raz na zawsze. Czy warto?"

Pozwolisz że wkleję swoją wypowiedź z tematu: Co sądzicie o kotletach sojowych? - http://www.fbb.pl/index.php?showtopic=18622&

Należy stanowczo odzielić odżywki sojowe (izolaty) od "naturalnych" preparatów sojowych. Prawdą jest że soja to bogatobiałkowy pokarm zawierający niestety fitohormony. Brytyjska Food Standards Agency przeprowadziła badania w których donosi że spośród wielu pozytywnych aspektów potwierdziła działanie w profilaktyce osteoporozy, choroby wieńcowej oraz nielicznych nowotworów. Lekarze donoszą rónież że tego tupu substancje mogą łagodzić menopauzę. Zauważamy więc że korzyści ze suplementacji soją mogą odnieść kobiety - mężczyźni niekoniecznie...Badania wykazały że fitoestrogeny upośledzają plemniki prowadząc nawet do niszczenia DNA. W 2003 r. "Journal of Urology" opublikował wyniki badań przeprowadzonych na samcach szczurów, które na najwcześniejszych etapach rozwoju były wystawione na działanie najbardziej aktywnego fitoestrogenu soi -genisteiny. Substancję tą podawano ich matkom w czasie ciąży i karmienia. Gdy ich męscy potomkowie dorośli do rozrodu, okazało się, że mają mniejsze jądra, większą prostatę i niższy poziom testosteronu we krwi...

Izolaty stosowane w białkach pozbawione są substancji wolotwórczych, jednak nie są całkowicie pozbywane estrogenów. Nie można powiedzieć, że białko sojowe lub ogólnie soja nie ma zalet, ale skupmy się na wadach. Tak, więc nasza bohaterka soja może wywoływać reakcje alergiczne, często spotyka się nietolerancję białka sojowego, która wiąże się z nieprzyjemnościami astralnymi. Wszystkie warzywa strączkowe jak i soja zawierają w swoim składzie związki należące do grupy tioglikozydów. Są to związki, które przy długim spożyciu przyczyniają się do tworzenia wola tarczycy, gdyż blokują wiązania jodu i tarczycy. Ale dotyczy to głównie ziaren surowych – gotowanie zmniejsza zawartość substancji o 30%. Nie chcecie szczurów ani chomików to przedstawiam badania prof. Lynn Fraser z Kings College w Londynie, która w 2002 r. przeprowadzała badania w tym zakresie i wykazała, że pod wpływem fitohormonów plemniki wypalają się, zanim wypełnią swoją misję. Plemnik przy zetknięciu z tą substancją zachowywał się dokładnie tak jak podczas kontaktu z komórką jajową. To dzięki niej plemnik wnika do jajeczka, jeżeli wiec ta reakcja zajdzie zbyt wcześnie nie ma szans na zapłodnienie. Badania wykazały również, że fitoestrogeny nie wpływają na ilość, lecz na sprawność nasienia. Ale co z pewnością jest ważne są słabymi estrogenami, co wiąże się z tym żę potrzeba ich znacznie więcej by osiągnąć podobne efekty, jakie wywiera kluczowy estrogen człowieka – estradiol. Więc aby jednoznacznie określić szkodliwość należałoby odpowiedzieć na pytanie, jaka ilość białka szkodzi oraz częstość jego spożywania. Tu należałoby przytoczyć badania na temat ilości soi, którą może spożyć meżczyzna bez jakichkolwiek konsekwencji. Jest to sprawa trudna gdyż jednoznacznie nie możemy określić ile fitoestrogenó trafia do żołądka. Poza tym często białko sojowe jest spożywane nieświadomie, często producenci dodają je choćby do wędliny. Niemniej badania z Belfastu wykazują, że 30mg soi w każdym kilogramie pożywienia wystarczy, by pojawiło się zagrożenie dla męskiej płodności. Szwajcarscy uczeni są zdania, że zjedzenie 100g preparatu białkowego działa jak męska pigułka antykoncepcyjna.